Witraż Bóg Ojciec - Stań się

Autor dzieła:

Audiodeskrypcja dzieła

Fotografia: Witraż Bóg Ojciec - Stań się!

Stanisław Wyspiański to jeden z czołowych przedstawicieli Młodej Polski. Terminem tym określa się zjawiska artystyczne zachodzące w Polsce przełomu XIX i XX w. Obejmuje on zarówno literaturę, jak i malarstwo czy muzykę. Twórców tej epoki łączyło m.in. pragnienie wprowadzenia rodzimej sztuki w obieg nowoczesnych, europejskich nurtów artystycznych. W malarstwie istotnym kierunkiem stał się symbolizm, który przejawiał się odejściem od realistycznej wizji świata na rzecz ukazywania zjawisk niematerialnych czy emocji. Artyści posługiwali się przy tym rozbudowaną symboliką, odniesieniami literackimi oraz tajemniczym nastrojem. W stylistyce wielu młodopolskich dzieł odnaleźć można wpływy secesji, czyli nurtu w sztuce, który narodził się pod koniec XIX w. Typowe dla niego było m.in. wykorzystanie niespokojnie falujących konturów, posługiwanie się płaskimi plamami koloru i częste sięganie po motywy roślinne. Bardzo charakterystyczne dla epoki było zacieranie granic między tzw. „sztuką czystą” (malarstwo, rzeźba) a „sztuką stosowaną” (projektowanie mebli, tkanin czy plakatów). Czerpiąc ze światowych osiągnięć, artyści pokolenia Wyspiańskiego marzyli jednocześnie o nadaniu polskiej sztuce charakteru narodowego. Inspiracji szukali m.in. w poezji romantycznej oraz w tradycjach ludowych. Wszystkie te wpływy splatały się w ich twórczości w różnych proporcjach, skutkując często bardzo oryginalnymi rozwiązaniami. Pośród malarzy tej epoki wiele było wybitnych indywidualności takich jak Jacek Malczewski, Józef Mehoffer, Leon Wyczółkowski czy wspomniany już Wyspiański. Niekwestionowanym centrum młodopolskiej sztuki był Kraków. Na wyjątkową rolę miasta wpłynęła m.in. jego sytuacja polityczna. Terytorium Polski od końca XVIII podzielone było między Rosję, Prusy i Austrię. Kraków, który znalazł się pod panowaniem austriackim, od 1815 r. funkcjonował jako Wolne Miasto, a od 1846 r. jako Wielkie Księstwo Krakowskie. Na przełomie XIX i XX w. panowała tu stosunkowo duża swoboda, zwłaszcza na tle ziem zaboru rosyjskiego i pruskiego, gdzie władze mocno utrudniały rozwój polskiej kultury. W Krakowie artyści mieli dostęp do uczelni artystycznej – Szkoły Sztuk Pięknych, kierowanej do 1893 r. przez malarza historycznego Jana Matejkę. Wśród czołówki młodopolskich twórców, wielu było absolwentów tej instytucji. Od 1895 r. uczelnią zarządzał Julian Fałat, któremu udało się skutecznie ją zreformować, zatrudniając młodą, nowoczesną kadrę. Między innnymi dzięki temu w Krakowie przełomu wieków działało wyjątkowo wielu artystów, a atmosfera twórczego fermentu sprzyjała rozwojowi młodopolskiej sztuki.

Właśnie z tym niezwykłym miastem przez całe życie związany był Stanisław Wyspiański. Urodził się 15 stycznia 1869 r. w rodzinie Marii z Rogowskich i Franciszka Wyspiańskich. Matka artysty zmarła gdy miał zaledwie siedem lat. Kilka lat później zamieszkał u ciotki, Joanny Stankiewiczowej i jej męża, Kazimierza, którzy traktowali go jak własnego syna. Wyspiański uczęszczał do Szkoły Ćwiczeń w pałacu Larischa, a następnie do Gimnazjum św. Anny. W latach szkolnych nawiązał przyjaźnie, które miały przetrwać przez większość jego życia, m.in. z Józefem Mehofferem (malarzem), Henrykiem Opieńskim (kompozytorem), Stanisławem Estreicherem (historykiem) czy Lucjanem Rydlem (literatem). Bardzo wcześnie ukształtowały się zainteresowania artysty -  przede wszystkim rysunek, literatura i teatr. Fascynowały go również zabytki i historia rodzinnego miasta. Na rozwój pasji Wyspiańskiego wpływ miały częste wizyty w pracowni ojca, który był rzeźbiarzem oraz dostęp do obszernej biblioteczki wuja Kazimierza. W domu Stankiewiczów przyszły artysta miał ponadto okazję zetknąć się z wybitnymi osobowościami ówczesnego Krakowa, takimi jak malarz Jan Matejko czy historyk Józef Szujski. Już jako gimnazjalista Wyspiański został uczniem nadzwyczajnym Szkoły Sztuk Pięknych kierowanej przez Matejkę. Regularne studia zaczął w 1887 r. Wtedy też zapisał się na Wydział Filozoficzny Uniwersytetu Jagiellońskiego, jednak uczęszczał wyłącznie na zebrania Kółka Estetyków i wykłady z historii sztuki prowadzone przez Mariana Sokołowskiego. W Szkole Sztuk Pięknych radził sobie nadzwyczaj dobrze, stając się jednym z ulubionych studentów Matejki. W 1890 r., wbrew woli profesora, a także ciotki, odbył półroczną podróż po Europie. Zwiedził wówczas m.in. Włochy, Francję i Niemcy. W  kolejnym roku wyjechał po raz kolejny, tym razem z zamiarem podjęcia studiów w Paryżu. Miasto było wówczas najważniejszym punktem na kulturalnej mapie Europy, a pobyt w nim stał się niemal obowiązkowym elementem edukacji młodych artystów. Razem z Mehofferm, który wyjechał nieco wcześniej, próbowali dostać się do znanej uczelni  École des Beaux-Arts, nie zdali jednak egzaminów wstępnych. Ostatecznie zapisali się do  prywatnej Académie Colarossi. Wyspiański mieszkał w Paryżu z kilkoma przerwami do 1894 r., kiedy zmuszony trudną sytuacją materialną musiał pozostać w Krakowie. Lata po powrocie do rodzinnego miasta naznaczone były problemami ze zdobywaniem zleceń, a co za tym idzie kłopotami finansowymi i frustracją. Na domiar złego w tym okresie artysta dowiedział się, że jest śmiertelnie chory na syfilis. Nie zmniejszyło to jego zapału do tworzenia – przeciwnie, z ogromną intensywnością poświęcał się pracy. W 1900 r. Wyspiański ożenił się z Teofilą Pytko. Ślub ten wstrząsnął konserwatywną społecznością Krakowa, ponieważ panna młoda pochodziła z prostej rodziny i pracowała jako posługaczka. Do tego miała troje nieślubnych dzieci, w tym dwójkę z artystą. Już po ślubie na świat przyszedł ich najmłodszy syn. Sytuacja Wyspiańskiego zaczęła się poprawiać w 1901 r. Ogromnym sukcesem okazała się wówczas premiera napisanego przez niego dramatu „Wesele” inspirowanego przyjęciem ślubnym Rydla w podkrakowskich Bronowicach. W kolejnym roku artysta objął katedrę sztuk dekoracyjnych w Akademii Sztuk Pięknych (taką nazwę nosiła od 1900 r. krakowska uczelnia). Niestety jego stan zdrowia nieustannie się pogarszał, a próby leczenia nie przynosiły poprawy. W 1906 r. Wyspiańscy przenieśli się do wsi Węgrzce, gdzie artysta kupił dom. Od przeprowadzki prawie już nie wychodził, w chwilach polepszenia tworzył leżąc w łóżku. Zmarł 28 listopada 1907 r. Pochowany został w Krypcie Zasłużonych na Skałce, a jego uroczysty pogrzeb zgromadził tłumy krakowian.

Chyba nie było w historii polskiej kultury twórcy równie wszechstronnego jak Wyspiański. Trudno wyliczyć wszystkie dziedziny, którymi się zajmował. Pisał wiersze i dramaty, z których najsłynniejszy, „Wesele”, na stałe wszedł do kanonu polskiej literatury. W historii teatru zapisały się jego nowatorskie pomysły scenograficzne i kostiumograficzne. Wykonywał poza tym projekty z dziedziny sztuki stosowanej, np. mebli do salonu Żeleńskich. Jako malarz dość szybko porzucił farby olejne, na rzecz pasteli. Osiągnął w tej technice mistrzostwo przede wszystkim jako portrecista. Uwieczniał postacie ze środowiska bohemy artystycznej (np. „Portret Jana Stanisławskiego”), często malował dzieci (np. „Portret Józia Feldmana”) oraz własną rodzinę (np. „Macierzyństwo”). Tworzył także pejzaże (seria widoków na Kopiec Kościuszki) oraz sceny o charakterze symboliczno-fantastycznym (np. „Skarby Sezamu”). Wiele wybitnych projektów Wyspiański wykonał w dziedzinie malarstwa monumentalnego, czyli związanego z architekturą. Do tej grupy zaliczają się m.in. witraże, czyli obrazy wykonane z kawałków barwnego szkła, czasem dodatkowo malowanych, połączonych ołowianymi ramkami. Witraże najczęściej umieszcza się w oknach, dzięki czemu mogą przepuszczać światło. Technika rozwinęła się w średniowieczu, w budowlach sakralnych wznoszonych w stylu gotyckim. Ogromne, wielobarwne okna stały się jedną z najważniejszych cech architektury tej epoki. Średniowieczne witraże zachwyciły Wyspiańskiego podczas jego młodzieńczej podróży po Europie. W kolejnych stuleciach technika podupadła, by odrodzić się w pod koniec XVIII w. wraz ze wzrostem zainteresowania średniowiecznymi budynkami i pracami prowadzonymi przy ich renowacji. Do Polski, a przede wszystkim do Krakowa, te tendencje dotarły z opóźnieniem, ok. połowy XIX w. Wówczas zaczęto odnawiać wiele zabytków miasta, a jednym z głównych orędowników opieki nad dawną architekturą był Jan Matejko. To właśnie pod jego skrzydłami Wyspiański zdobywał pierwsze doświadczenia w malarstwie monumentalnym. W 1889 r. on i jego przyjaciel Mehoffer, jako wyróżniający się studenci, zostali zaproszeni przez mistrza do pracy przy dekorowaniu wnętrza kościoła Mariackiego. Projektowali wówczas m.in. witraże, mocno wzorowane na średniowiecznych. W późniejszych latach obaj podejmowali zlecenia z dziedziny witrażownictwa. Niestety wiele pomysłów Wyspiańskiego nie zostało zrealizowanych i pozostało na kartonie (np. „Śluby Jana Kazimierza” do katery we Lwowie czy okna do katedry wawelskiej). Do najsłynniejszych wykonanych w szkle projektów artysty należy witraż „Stań się! (Bóg Ojciec)” znajdujący się w kościele pw. św. Franciszka z Asyżu przy krakowskim klasztorze franciszkanów.

Dzieło jest częścią większego zespołu dekoracji, które Wyspiański zaprojektował dla tej świątyni. Historia kościoła sięga XIII w. Pierwotna budowla wielokrotnie zmieniała swój kształt, była rozbudowywana i przebudowywana. Prace, których podjął się Wyspiański były elementem restauracji po wielkim pożarze Krakowa, który w 1850 r. doszczętnie strawił wnętrze obiektu. Odbudowa prowadzona była w stylu neogotyckim, czyli nawiązującym do średniowiecznego gotyku. Pierwsze zlecenie związane z kościołem franciszkanów Wyspiański otrzymał  w 1895 r. Wykonał wówczas projekty polichromii, czyli ściennych malowideł do wnętrza świątyni. Najbardziej charakterystycznym elementem stworzonej przez niego dekoracji są wizerunki polnych kwiatów (m.in. nasturcji, słoneczników, irysów). Na ścianach znalazły się również przedstawienia postaci (np. „Upadek zbuntowanych aniołów”). Choć wiele pomysłów artysty nie przypadło do gustu zakonnikom i nie zostało zrealizowanych, to w 1897 r. otrzymał kolejne zlecenie. W liście do Rydla podekscytowany pisał: „[...] najniespodziewaniej gwardian OO. Franciszkanów [Samuel Rajss] zażądał ode mnie witrażów i udało mi się pozyskać jego zaufanie do moich pomysłów i mogę robić co mi się podoba: będą cuda”. Sześć zaprojektowanych przez Wyspiańskiego okien znajduje się w prezbiterium, czyli wschodniej części kościoła mieszczącej ołtarz. Cztery z nich przedstawiają żywioły ognia i wody, pozostałe dwa: św. Franciszka i bł. Salomeę (pierwotnie miały być to trzy błogosławione: Kunegunda, Salomea i Jolanta). Praca nad zleceniem okazała się trudna ze względu na różnice zdań między Wyspiańskim i franciszkanami, a także niedotrzymywanie przez artystę terminów. Ostatecznie okna wykonano w Innsbrucku w renomowanej firmie Tiroler Glassmalerei und Mosaik-Anstalt i wstawiono w 1899 r. Okno z bł. Salomeą, które nie zostało zaakceptowane przez zakonników, zrealizowano wg rysunku Władysława Rossowskiego. Już po śmierci Wyspiańskiego, w 1908 r. wymieniono je na witraż jego autorstwa.

Siódmy z franciszkańskich witraży „Stań się! artysta projektował równolegle z pozostałymi w 1897 r., jednak jego wykonanie w Innsbrucku przeciągnęło się do 1904 r. Jako jedyny znajduje się w zachodniej ścianie kościoła, nad chórem organowym i wybitym podczas renowacji wejściem. Jest monumentalnych rozmiarów: wysoki na ok. 8,5 m i szeroki na ok. 3,9 m. główna część witraża jest w kształcie pionowego prostokąta, a górna zwieńczona ostrołukiem. Całe okno jest podzielone na wiele regularnych, w większości prostokątnych kwater, kompozycja nie jest im jednak w żaden sposób podporządkowana. Niemal całe pole obrazowe wypełnia wyobrażenie Boga Ojca, ukazanego tutaj jako starzec z długimi, siwymi, pofalowanymi włosami i taką brodą. Jego sylwetka przypomina swoim ułożeniem literę S. Lekko pochylona twarz Boga Ojca zwrócona jest po skosie w prawo. Oczy wypełnione niebieskim kolorem. Lewa ręka, utrzymaną w kolorze złotożółtym, zamaszyście uniesiona. Jej dłoń o rozłożonych palcach znajduje się dokładnie nad głową, w najwyższej kwaterze okna. Prawa ręka ugięta. W okolicy łokcia skupisko abstrakcyjnych, obłych form w odcieniach brązu. Prawa dłoń biaława, wysunięta, z wyraźnie zaznaczonym kośćcem i czerwonymi żyłami. Palce skierowane w dół. Spomiędzy nich w dół sypią się świetliste promienie. Długa, luźna szata Boga, ukazana schematycznie, za pomocą falujących, skręcających się  pasów szkła w kolorach niebieskim, zielonym, fioletowym, różowym i żółtym. Szata zlewa się z promieniami wychodzącymi z dłoni i wodami kłębiącymi się w dolnej części witraża. Z jej powierzchni strzelają języki ognia i wynużające się brązy ziemi w postaci nieregularnych pasm, wcinających się w szatę Boga Ojca. Po lewej stronie, nad falami drobne abstrakcyjne formy, przypominające spirale i bąbelki powietrza. Wyspiański wykorzystał właściwości techniki witrażu i cały obraz zbudował w oparciu o płaskie plamy koloru to kawałki szkła obwiedzione ciemnym konturem ołowianych ramek. Nie ma tu wielu szczegółów, a dolna część kompozycji jest niemalże abstrakcyjna. Górna połowa dzieła, jest zdecydowanie bardziej dynamiczna od dolnej, dzięki zaakcentowaniu linii ukośnych w układzie rąk i brody starca. Kolorystyka jest w przeważającej części chłodna, dominują w niej fiolet, odcienie niebieskiego, zieleni oraz ciepłe akcenty czerwieni, oranżu, różu i żółci. Odbiór kolorów zmienia się zależnie od wpadającego przez okno światła. Nie bez racji niedługo po jego zamontowaniu Arnold Szyfman pisał: „Aby mieć o tym witrażu pojęcie, trzeba go kilkanaście przynajmniej razy widzieć w różnych oświetleniach”.

Witraż przedstawia Boga w trakcie stwarzania świata z chaosu. Można uznać go za ilustrację pierwszych zdań Biblii: „Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię. Ziemia zaś była bezładem i pustkowiem: ciemność była nad powierzchnią bezmiaru wód, a Duch Boży unosił się nad wodami. Wtedy Bóg rzekł: «Niechaj się stanie światłość!» I stała się światłość” (Rdz 1, 1-3). Niektórzy badacze skłaniają się jednak ku twierdzeniu, że Wyspiański ukazał cały akt stworzenia rozgrywający się w jednym momencie, a na witrażu znalazły się wyobrażenia rodzących się żywiołów. powietrze to wiatr targający szaty Boga, Woda to kłębiące się fale, ogień płomienie, ziemię reprezentują abstrakcyjne, brązowe pasma. W ten sposób witraż „Stań się!” dopełnia wyobrażenia żywiołów z okien w prezbiterium. Elementy te zajmują jedynie niewielki fragment kompozycji, którą niemal w całości wypełnia postać Boga Ojca. Jego monumentalna, dynamiczna sylwetka zdaje się emanować skumulowaną energią. Przedstawienie Boga jako starca jest typowe dla ikonografii chrześcijańskiej. Z kolei władczy, pełen siły gest wzniesionej ręki wywodzony jest na ogół od postaci Chrystusa z fresku „Sąd Ostateczny” namalowanego w latach 1534-41 przez Michała Anioła w Kaplicy Sykstyńskiej. Daje to ciekawe pole do interpretacji, w której początek świata, czyli Stworzenie, łączy się z jego końcem – Sądem Ostatecznym. Historyk sztuki Wojciech Bałus, wskazuje, że artysta mógł nawiązywać ponadto do znanych sobie przedstawień stworzenia świata z gotyckiej katedry w Chartres i z renesansowych malowideł z Pałacu Apostolskiego w Watykanie autorstwa Rafaela. Uwagę przyciąga nietypowy wygląd prawej dłoni o widocznej strukturze wewnętrznej. Być może Wyspiański inspirował się zdjęciem wykonanym za pomocą promieni Roentgena. Była to wtedy naukowa nowinka, po raz pierwszy w Krakowie wykorzystana przez prof. Karola Olszewskiego zaledwie rok przed rozpoczęciem przez artystę projektu. Prześwietlonym obiektem była dłoń asystenta Olszewskiego, Tadeusza Estreichera, czyli brata jednego z najbliższych przyjaciół Wyspiańskiego. Te okoliczności sprawiają inspiracja zdjęciem rentgenowskim wydaje się całkiem prawdopodobna, choć niemożliwa do jednoznacznego potwierdzenia. Bardzo nowoczesna jest kompozycja witrażu. Jak już wspomniano, nie wpływa na nią podział okna na kwatery. W tradycyjnym, wywodzącym się ze średniowiecza witrażownictwie, każda z nich byłaby zaprojektowana jako osobny obraz. Dopiero na przełomie XIX i XX w., zwłaszcza wśród artystów secesyjnych, zaczęto komponować witraże znacznie swobodniej. Wyspiański po raz pierwszy zrezygnował z tradycyjnego podziału tworząc karton do niezrealizowanego witraża w katedrze lwowskiej. W „Bogu Ojcu”  posunął się jeszcze dalej, ograniczając detale i operując większymi fragmentami jednobarwnego szkła, czasami o abstrakcyjnej formie.

Publiczność mogła obejrzeć dzieło Wyspiańskiego już w 1898 r., kiedy kartony z projektami do witraży franciszkańskich zaprezentowano na wystawie warszawskiego Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych. Prace wzbudziły ogólny podziw, planowano nawet przyznać Wyspiańskiemu pierwszą nagrodę. Taką decyzję oprotestował jednak malarz, Wojciech Gerson twierdząc, że karton witrażowy nie może konkurować z obrazami sztalugowymi. Obrażony takim potraktowaniem Wyspiański pisał do Rydla: „Do Gersona obróciłem się tyłem wobec wszystkich, ponieważ śmiał gadać, że nie wie czy moje witraże jest »sztuka«, czy »sztuka stusowana«. W ogóle wielu tych panów tutejszych malarzy robią wrażenie raczej lakierników, krawców, introligatorów, dorożkarzy, kelnerów, a nie żadnych artystów i oczywiście artystami też nie są. Gerson mógłby świetnie prowadzić jakieś przedsiębiorstwo dorożkarskie”. Ostatecznie Wyspiańskiemu wręczono „nagrodę specjalną” o wartości równiej pierwszej nagrodzie, której... nie przyznano nikomu. Oczywiście największe wrażenie witraż robił już po zamontowaniu w kościele. Niektórych raziła jego nietradycyjna forma, jednak krytycy potrafili docenić nowatorstwo i rozmach projektu. W recenzjach dominuje bardzo wrażeniowy odbiór dzieła, które zachwycało monumentalnością i ekspresją. Doskonałym przykładem są słowa publicysty i historyka sztuki, Mieczysława Skrudlika: „[...] w dziejach sztuki podobnego [witraża] nie ma, jest to ostateczny wyraz duchowości, abstrakcji woli i potęgi, ujętych w formy, których właściwie nie ma, jest jeno w całym witrażu nieogarnięta moc, Słowo, Stań się!”.

Okna w kościele franciszkanów należą do najważniejszych realizacji w historii polskiego witrażownictwa. Poród nich największe wrażenie wywołuje „Stań się! (Bóg Ojciec)”, zarówno ze względu na usytuowanie w dobrze wyeksponowanej ścianie zachodniej świątyni, jak i spektakularną formę. Witraż śmiało można uznać za jedno z najlepszych dzieł ówczesnej sztuki sakralnej, bywa także nazywany najwybitniejszym osiągnięciem Wyspiańskiego w dziedzinie malarstwa. Artysta posłużył się dość minimalistycznymi środkami wyrazu, mocno ograniczając szczegóły i świadomie operując kolorem. Dzięki temu udało mu się stworzyć wizję zaskakująco nowoczesną i oddziałującą na emocje, a zarazem otwierającą pole do interpretacji.

 

Joanna Jaśkiewicz

 

Bibliografia

Bałus W., Sztuka sakralna Krakowa w wieku XIX, cz. II, Matejko i Wyspiański, Kraków 2007.

Czapczyńska-Kleszczyńska D., Witraże w Krakowie. Dzieła i twórcy, Kraków 2005.

Gaweł Ł., Stanisław Wyspiański. Na chęciach mi nie braknie…, Kraków 2017.

Juszczak W., Malarstwo polskiego modernizmu, Gdańsk 2004.

Solarz F., Bazylika i Klasztor Franciszkanów w Krakowie. Przewodnik, Kraków 2018.

Wyspiański. Katalog wystawy dzieł ze zbiorów Muzeum Narodowego w Krakowie, red. D. Godyń, M. Laskowska, Kraków 2017.

 

Grantodawcy

Logotyp programu Kultura Dostępna oraz Narodowego Centrum Kultury
Wschodzący Białystok - logotyp miasta Białystok
Żubr - logotyp Urzędu Marszałkowskiego Województwa Podlaskiego
Logotyp Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego